
Jestem mamą, ale rewolucja
Wyciszona, spokojna, o miękkim głosie, funkcjonująca, jakby w zwolnionym tempie - taka jest kobieta w pierwszych dniach po urodzeniu dziecka. Kolejne tygodnie przyniosą bardziej zaskakujący stan umysłu i ducha. To ważne, aby w tym czasie kobieta otrzymała troskę i wsparcie.
Choć pierwsza reakcja na przywitanie własnego dziecka na świecie to najczęściej euforia, potok łez szczęścia i niedowierzanie w cud narodzin, to już po kilku dniach, emocje, jakie towarzyszą rodzącej kobiecie mogą być diametralnie różne. Już po pierwszym tygodniu od przyjścia na świat dziecka, młoda mam może stać się zamknięta w sobie, zniechęcona i smutna. Nie powinno to być zaskakujące dla jej najbliższego otoczenia. Jest to zupełnie naturalne i dość częste – poporodowe obniżenie nastroju pojawia się u zdecydowanej większości kobiet – zarówno pierworódek jak i wieloródek. Wszystko za sprawą ogromnego wyczerpania organizmu zarówno ciążą jak i porodem, a także zmianami hormonalnymi i emocjonalnymi spowodowanymi pojawieniem się dziecka.
Niezależnie od tego czy kobieta została matką po raz pierwszy czy kolejny, nowo narodzone maleństwo diametralnie zmienia jej dotychczasowe życie. Taka nagła zmiana może przerazić – i jeśli kobieta nie dostaje potrzebnego jej w tym czasie wsparcia, lęk może odbierać chęć do jakichkolwiek działań. Ogrom nowych obowiązków, niepewność dotyku w kontakcie z maleństwem, świadomość nieodwracalnych zmian w życiu, odpowiedzialność za życie i zdrowie całkowicie zależnego od nas drugiego człowieka… Obawy, niepewność dotyczyć mogą wszystkich życiowych aspektów kobiety - od zdrowia maleństwa, ilości wypijanego przezeń mleka, przez perspektywę powrotu do pracy, aż do utraty atrakcyjności dla reszty świata. Strach: czy na pewno dam sobie radę? Jak z ogromem nowych obowiązków i koniecznością rezygnacji z komofortu poradzi sobie mój partner? Czy dziecko na pewno jest zdrowe i co mam zrobić, aby tak pozostało? Ogrom pytań napędza lęki i wątpliwości, a co za tym idzie nasila brak pewności siebie. Ponadto młoda mama musi zmagać się z czysto fizycznymi dolegliwościami związanymi z przebytym porodem. Kurcząca się macica często jest powodem silnego bólu – zwłaszcza przy karmieniu piersią (powrót do stanu sprzed ciąży może jej zająć około sześć tygodni), nadmierne pocenie się, dolegliwości związane z ewentualnym nacięciem bądź pęknięciem krocza… Żeby móc sobie z tym wszystkim poradzić warto poszukać wsparcia. Najlepiej u osób, które czują się podobnie lub jeszcze pamiętają jak to jest.
Niezliczone fora internetowe dla młodych mam (i ojców!) – miliony megabajtów komentarzy, ocen wystawianych szpitalom i położnym, miliony pikseli fotek uwieczniających witane na świecie bezzębne szczęście, słowa otuchy lub proste: „ja też tak miałam”. To przełomowa zdobycz cywilizacji. To co dotychczas rzadko oglądało światło dziennie – intymność narodzin, wstyd związany z przeżywaniem bólu, dyskomfortu nagle stały się realnym udziałem milionów kobiet na świecie. Możliwość – czasem tylko biernego – skonfrontowania własnych przeżyć, odczuć i wątpliwości z doświadczeniami innych kobiet (i mężczyzn!) to jak wirtualna przyjaciółka, a nawet poradnia psychologiczna. Poporodowe katharsis. Świetne rozwiązanie dla wszystkich, ale nie powinno być jedynym wentylem pozbycia się emocji. Natura zresztą przechytrzyła technikę – bo czym innym, niż jej zwycięstwem można nazwać fakt, że spotkania mam-forumowiczek często przenoszą się do miejskich parków i kawiarni, a z czasem na place zabaw…?
Czasem jednak ani towarzystwo innych mam – on-line, czy w realu – ani wsparcie ze strony partnera, najbliższej rodziny, czy zaprzyjaźnionej położnej nie pomaga. Zaczyna się zazwyczaj prozaicznie… Dziecko nie chce ssać piersi, „odrzuca się” od niej, wygina się i nie poddaje gestom mamy płacząc histerycznie, partner na ważnym spotkaniu nie odbiera telefonu śląc tylko suche: „zadzwonię później”… Wielu mamom pomoże wtedy dziesięć głębokich oddechów i szklanka wody. Wielu jednak, takie przeżycia odbierają zdroworozsądkowe myślenie, otępiają, nie pozwalają cieszyć się macierzyństwem.
Zjawisko baby blues, bo o nim mowa, zaczyna się zazwyczaj około 4-5 doby po porodzie. Jest udziałem 8 na 10 mam, które urodziły zdrowe dzieci, a ich własna kondycja jest dla lekarzy zadowalająca. Silne uaktywnienie się wydzielania oksytocyny i prolaktyny powoduje nawał pokarmu w piersiach i znaczące… obniżenie nastroju. Obrzmiałe sutki, utrzymujący się ból narządów rodnych, uwiązanie przez obowiązki pielęgnacyjne, których wymaga dziecko sprawiają, że młoda mama wpada w stany depresyjne. Baby blues najłatwiej porównać do… rozczarowania monotonnością i przewidywalnością kolejnych dni (przewijanie, karmienie, uspokajanie dziecka, podporządkowanie rytmowi karmienia na żądanie). Można tu mówić również o złości kobiety wobec konieczności „usługiwania” dziecku bez możliwości sprzeciwu, mimo ogromnego zmęczenia i utrzymujących się dolegliwości poporodowych. Kolejno nadchodzące uczucia to:
powątpiewanie we własne przygotowanie do roli matki, chęć udowodnienia sobie i światu „jestem dobrą mamą i radzę sobie ze wszystkim” za pomocą przesadnego dbania o higienę dziecka i estetykę otoczenia. Co znamienne dla baby blues, młoda mam, której zdarzyła się ta przypadłość, swoją nadobowiązkowością lub przeciwnie rezygnacją z jakichkolwiek działań poza opieką nad dzieckiem, tłumi potrzebę zadbania o swój wygląd, co tylko nakręca spiralę niezadowolenia z samej siebie. Baby blues, choć przypomina depresję, jeśli mija po upływie miesiąca od porodu nie stanowi zagrożenia dla psychiki matki, ani bezpieczeństwa dziecka. Jeśli jednak do wymienionych zachowań, dochodzą natrętne myśli o beznadziej jakichkolwiek działań, niechęć lub złość skierowana do dziecka lub uparte odrzucanie pomocy bliskich, nadmierna senność lub przeciwnie problemy ze snem, natrętne, nerwowe powtarzanie czynności, czy też odmawianie jedzenia, można podejrzewać zjawisko depresji. Ważne, aby kobieta znalazła wtedy jak najszybciej pomoc specjalisty. Uważny partner, pomagająca młodej mamie, matka lub teściowa powinni stanowić wtedy oparcie dla kobiety i postępując zgodnie z zaleceniami lekarza, kierować nią w codziennym, powolnym dochodzeniu do formy. Stosowanie się do zaleceń lekarza i współpraca rodziny są wówczas niezbędne dla jak najszybszego i pełnego powrotu młodej mamy do pełni formy i jej przyszłej relacji z dzieckiem.





