
Mężczyzna w ciąży
Dwie kreski na teście ciążowym. Dla jednych spełnienie jednego z największych w życiu marzeń, dla innych jedna z największych życiowych niespodzianek. W zależności od sytuacji rola przyszłego taty w psychicznym wspieraniu partnerki będzie różna. W każdej sytuacji jednak – nieodzowna.
Do tanga trzeba dwojga
Nie tylko do aktu tworzenia potrzebni są kobieta i mężczyzna. PRL-owska medykalizacja ciąży i porodu sprowadziły rolę mężczyzny oczekującego dziecka wyłącznie do roli pro kreatora i tego, który ma utrzymać rodzinę. Dzisiejsza wiedza, ale i tysiące lat doświadczeń pozwalają nam jednoznacznie stwierdzić – ojciec jest niezastąpiony nie tylko przy kąpaniu malucha i zabawie kolejką elektryczną, zapewnianiu mu dóbr materialnych i dyscyplinowaniu w okresie szkolnym, ale i na każdym innym etapie rozwoju dziecka, a więc i w czasie jego życia płodowego. I co najważniejsze – jego rola jest nieoceniona w sensie emocjonalnym. O roli kontaktu przyszłego taty z dojrzewającym w łonie maleństwem można napisać książkę (wiele takich już powstało!). Istotna jest jednak również jego rola jako partnera, który sprawia, że ciąża dla kobiety jest przeżyciem wspaniałym, bezpiecznym i stanowi wstęp do partnerskiego rodzicielstwa. Wzmacnia więź samych partnerów, tworząc między nimi przeżycia, które – niezależnie od przyszłych wydarzeń, kryzysów, rozłąk, czy rozstań – połączą ich na zawsze.
Często można usłyszeć komentarze osób, które użalają się nad samotnymi matkami prorokując ich gehennę, jaką ma rzekomo stanowić wychowywanie dziecka solo. Tymczasem na samotność, poczucie odrzucenia, brak wsparcia ze strony partnera użala się według statystyk prawie 70% kobiet, które zaszły w ciążę w stałym związku! Osamotnienie, brak oparcia w partnerze nie są więc tylko udziałem kobiet, którym przyszło samotnie przechodzić przez okres ciąży i wychowanie dziecka, ale i tych kobiet, które w rubryce stan cywilny mają wpisane: zamężna lub też pozostają w stałym związku partnerskim. Czy powodem tego jest odwieczna walka Wenus z Marsem? Czy naprawdę tak trudno mężczyznom zrozumieć, co czuje kobieta, która nosi pod sercem nowe życie?
Kobieta kobiecie (nieświadomie) wilkiem
Abstrahując od czynników rodem z Freud’owskiego dorobku naukowego (kompleks Zeusa, który połknął ciężarną żonę, aby nie ominęło go wydanie na świat dziecka, czy pradawne rytuały mające kompensować mężczyznom niemożność wydania na świat dziecka), śmiało możemy stwierdzić, że mężczyźni, którzy nie angażują się w przeżywanie ciąży z partnerką postępują tak, bo… same ich od siebie – my kobiety - odsunęłyśmy. Może nie dosłownie, ale ten afront sprawiają nam często nasze własne mamy, babcie, ciocie i inne – poniekąd życzliwe – kobiety w rodzinie. Godzinne kobiece rozmowy o tym, jak całe dziesiątki pokoleń kobiet cierpiały przez „tych wstrętnych” mężczyzn rodząc im w bólach kolejne dzieci. Stereotypowe: „Eh tam! To chłop – i tak nie zrozumie!” nie pomagają we włączeniu się – nadal zaskoczonemu wynikiem testu ciążowego - mężczyźnie w przeżywanie ciąży partnerki. Paradoksalnie więc, jeśli Ty - oczekująca dziecka kobieto – chcesz, aby Twój partner otoczył Cię w tym pięknym, ale i trudnym okresie opieką, otwórz się na swojego partnera!
Podziel się z nim swoimi obawami, powiedz wyraźnie, jakie odczucia fizyczne i psychiczne towarzyszą Ci już w pierwszych dniach po potwierdzeniu u lekarza dobrej nowiny. Wyrażaj jasno, co czujesz – nie ukrywaj swoich emocji i nie odsuwaj partnera od siebie. Podkreślaj od początku, że to Wasze dziecko jest małe jak fasolka, że to Wasz potomek ma już zawiązki zębów i rusza paluszkami.
Czym obszerniejszy będzie dialog między Wami, a Twoje komunikaty prostsze i wypowiedziane wprost, tym większa szansa na niezaburzone budowanie między Wami więzi między Wami. Przed Wami bowiem wielka przygoda, jaką jest powołanie na świat nowego człowieka – z Waszych genów, z Waszych cech wizualnych i umysłowych.
Zejdź z Marsa na Wenus
Poranne mdłości, wielka senność, częste bieganie do toalety, a przede wszystkim te zupełnie niezrozumiałe wahania nastroju i niepohamowany apetyt na przemian ze wstrętem do jedzenia. Gdzie się podziała moja partnerka? - zapyta niejeden niedoświadczony przyszły ojciec. Nikt nie lubi być zrzucany z piedestału, a tymczasem te wszystkie wymienione powyżej przypadłości zwiastują delikatnie mężczyźnie, że już niebawem przestanie być tym jedynym, ukochanym, wspaniałym „misiem”. Choć na co dzień się nad tym żaden mężczyzna nie zastanawia, jego życiowa partnerka jest albo przedłużeniem ciepła i opiekuńczości jego własnej mamy albo też tą, która swoimi cechami kompensuje mu brak dobrej relacji z jego matką. Wiadomość o zbliżającym się przyjściu na świat dziecka jest dla mężczyzny, z jednej strony, powodem do dumy („mój ród nie wyginie!), a z drugiej strony oznacza detronizację, a więc budzi obawy, wątpliwości. Są one całkowicie zrozumiałe, jednak, kiedy już sobie je mężczyzna uświadomi dobrze, aby nie ograniczył się przez 9 miesięcy do kontemplowania swojego skrzywdzonego ego, ale znalazł w sobie pokłady czułości, wdzięczności, troski i męskiej… twardości, zdecydowania, które pomogą mu roztoczyć nad kobietą parasol ochronny. Do tego nie jest konieczna zmiana przekonań i czytanie poradników typu: „Jak zrozumieć kobietę – 365 porad, po jednej na każdy dzień roku”, ale zwykła ludzka otwartość, chęć wysłuchania i… całe pokłady cierpliwości.
Mów do mnie jeszcze
Kobietę w ciąży, oprócz ewidentnych zmian fizycznych i zmiennych nastrojów, najczęściej poznać można po… refleksyjności. Czas ciąży to krótki prezent od natury, który nie tylko pozwala małemu człowiekowi dojrzeć fizycznie do przyjścia na świat, ale i 40 tygodni na to, aby kobieta dokonała rewolucji w swojej głowie i spróbowała przygotować się na to, jak wyglądać będzie jej życie, kiedy jej dziecko opuści łono. To czas, kiedy buzujące hormony i natłok myśli prowadzą przyszłą mamę od melancholii, braku wiary w siebie, obaw przed przyszłością po wulkaniczną energię do działania, ogrom pomysłów i nadludzką siłę i kreatywność. To, czego w tych huśtawkach nastrojów kobieta potrzebuje najbardziej, to pewne ramię partnera, możliwość „wygadania się”, luksus bycia niezdecydowaną, zmęczoną, ale i rozpieszczaną (nie brak kawałów o tym, jak przyszły tata o 2:00 w nocy jeździ po czekoladę, a o 4:00 dokupuje śledzie w musztardzie). Ciepłe, spokojne słowa usłyszane od partnera, roztaczana przez niego wizja radosnej przyszłości we troje, czworo budzą w kobiecie poczucie pewności, że ciąża stanowiła dobrą decyzję lub też przydarzyła się w najbardziej odpowiednim do tego momencie. Podkreślanie przez partnera zalet kobiecej urody partnerki, jej kwitnącego w ciąży seksapilu, dowody uznania dla atrakcyjności partnerki są dla niej w tym okresie ważniejsze, niż kiedykolwiek wcześniej. Również otwartość na transformację życia seksualnego, wyjątkowa czułość i wyczucie na to, jak ewoluują potrzeby partnerki to klucz do jej wzburzonego hormonami i niepewnością umysłu.
Dolce farni ente
Czyli słodkie nieróbstwo. To jeden z najlepszych sposobów na dobre przejście partnerów przez ciążę. Oczywiście nie mówimy tu o codziennym dniu pracy, zwykłych obowiązkach, czy lokowaniu ciężarnej w łóżku na długie miesiące „na wszelki wypadek”. Podsuwamy raczej pomysł, aby partnerzy jak najlepiej wykorzystali ostatni czas, kiedy są tylko we dwoje. 40 tygodni ciąży to czas na celebrowanie związku, na zachwycanie się sobą nawzajem, czułych gestach, leniwych weekendowych porankach w łóżku, godzinne spacery i wyprawy w nieznane. To również zwolnienie tempa życia, choć racjonalne przesłanki nakazują nam wtedy pracować wydajniej i więcej (domowy budżet zostanie wkrótce dodatkowo obciążony). Jest ono potrzebne po to, aby nie zatracić się w gonitwie za materialnymi potrzebami nas samych i wyczekiwanego dziecka. To, czego nikt nam, ani przyszłemu potomkowi nie zabierze, to więź emocjonalna rodziców i poczucie, że niezależnie od sytuacji mogą na sobie polegać i nadal są równie ważni. Jak dwie połówki jabłka, które osobno nie mają takiego smaku, jak razem.






